wtorek, 28 czerwca 2016

Jak stać się szczęśliwszą kobietą




Czy znasz to uczucie kiedy wszystko jest dobrze a czegoś Ci brakuje? Powinnaś czuć się szczęściarą, a jednak jest coś, co nie pozwala Ci czuć tej euforii. Czasem tym powodem są błahostki, które jak mała wesz podgryzają niezauważalnie pozbawiając Cię radości życia. Ja znalazłam siedem takich powodów i postanowiłam podzielić się nimi z Tobą. Może ich eliminacja sprawi, że znów poczujesz napływ szczęścia?



               1. Nie narzekaj

My, ludzie mamy chyba wbudowane w swoją naturę narzekanie. Taki stereotyp Polaka Marudy. Kojarzysz? Sama często łapię się na tym, że skupiam się na tym co mi nie odpowiada i marudzę. A jak już raz rozwiążesz ten worek to łatwo wpaść w pułapkę. Narzekanie goni narzekanie, a co gorsze, przysłania człowiekowi pozytywy. Dużo łatwiej jest narzekać, że jest za gorąco zamiast cieszyć się słonecznym dniem. Ludzie znajdują jakąś masochistyczną przyjemność w szukaniu negatywów i rozmowie o nich zamiast mówić o pozytywach życia. Jest ich przecież znacznie więcej! Poza tym. Jeśli skupiasz się na narzekaniu nastawiasz się negatywnie! Postaraj się nie narzekać na nic przez cały dzień. Czy nie będzie lepszy?


        2. Liczy się tu i teraz

Nie wiem, czy masz do tego tendencję, ale ja bardzo często! Najczęściej skupiam się na tym co będzie w przyszłości. Znasz to? Te nasze plany i oczekiwania dotyczące tego co będzie. Od poniedziałku zacznę biegać, w przyszłym miesiącu zacznę szlifować angielski, w rocznicę ślubu zrobię romantyczną kolację, a za rok to będę dopiero szczęśliwa. Stop! Czemu jutro, za miesiąc czy w przyszłym roku?! Czemu nie zaczniesz dziś? Teraz? Nie możesz przewidzieć jutra, więc żyj tu i teraz. To dziś możesz zmienić swoje życie. Czy kiedykolwiek Twoje plany na przyszłość doszły do skutku? Zaczęłaś biegać od poniedziałku albo zaczęłaś szlifować angielski w wyznaczonym czasie? Jeśli tak, to podziwiam. Mnie się to nigdy nie udało. Zawsze jutro zostawało odłożone w nieskończoność. Ba! Co więcej, skupiając się na tym co będzie kiedyś nie żyłam teraźniejszością i nie czułam się szczęśliwa w 100%, bo myślami byłam już dużo dalej.


  3. Planuj, ale z głową

Uwaga! Teraz sama sobie trochę zaprzeczę! Ale bądź cierpliwa i doczytaj do końca J Planowanie jest dla mnie bardzo ważne i zbawienne. Bez ogólnego harmonogramu, mój dzień rozłazi się już rano, a ja bardziej przypominam leniwca z Epoki Lodowcowej niż kobietę, którą chciałabym być na co dzień. Nie mogę się zebrać. Niby mam na wszystko czas, ale sama nie wiem co robić, w jakiej kolejności i w efekcie nic nie jest zrobione a mąż po powrocie z pracy zastaje mnie i dom mniej więcej w takiej samej postaci jak zostawiał rano. No i jeszcze mój stan psychiczny! No kurde! Jak nie mam harmonogramu to czuję się jak mimoza. Ni przede mną, ni za mną, jak to mówią. Mam wisielczy humor, nie mam motywacji ani chęci. Do niczego! Dramat! Zauważyłam właśnie, że ratunkiem dla mojej psychiki jest ściśle poukładany dzień i dużo, dużo zajęć. Muszę więc skupiać się na dniu dzisiejszym a moje plany na przyszłość powinny dotyczyć maksymalnie końca trwającego tygodnia.


        4. Znajdź swoją pasję

Poszukuję jej od wielu lat, więc nie powiem Ci jak to zrobić. Co więcej, jeśli Ty wiesz jak – proszę o podpowiedź! Wielokrotnie w swoim życiu wydawało mi się, że znalazłam, ale z perspektywy czasu okazywało się, że nie polubiłyśmy się „na dobre i złe”. Myślę, że to kwestia mojego słomianego zapału, a wierzcie mi, jestem w tym mistrzem. Ten punkt stale gości więc na mojej liście rzeczy do zrobienia i mam nadzieję, że w końcu się znajdziemy. Wiem, że pasja to bardzo ważna część naszego życia. Czuję się bez niej jakby coś ważnego jednak mnie omijało. Obserwując ludzi, którzy ją znaleźli widzę ile szczęścia i spełnienia im sprawia. Myślę, że rozwój w dziedzinie, która Cię pasjonuje (czy to naukowej czy każdej innej) podnosi Twoją samoocenę ale również świadomość własnego „ja” i w pewien, bardzo ważny sposób definiuje nas.


            5. Pozwalaj sobie na błędy 

Zbyt duże wymagania stawiane samej sobie potrafią wypalić człowieka jak nic innego. W takiej sytuacji, nigdy nie docenisz swoich małych sukcesów. Człowiek nie może być mistrzem w każdej dziedzinie, a nawet jeśli, to droga na szczyt prowadzi przez ścieżki usłane porażkami. To od nas zależy jak do tego podejdziemy i czy staną się one dla nas motywacją czy tylko gwoździem do trumny. W momencie, gdy pozwalasz sobie na błędy i akceptujesz swoją niedoskonałość możesz z jeszcze większą motywacją przeć do przodu i spełniać swoje marzenia. Nie spalasz się więc tym co Ci nie wyszło, bo wiesz, że nie popełnia błędu ten co nic nie robi. Swoje siły koncentrujesz na celu do jakiego dążysz i to daje Ci szczęście.


            6. Zbyt dużo wolnego czasu 

To podpunkt, który bez wątpienia niszczy moje poczucie szczęścia. Myślę, że dla niektórych będzie on niezrozumiały, ale niektórzy pomyślą, że piszę i o nich. Czas. Tak! Z moich własnych obserwacji wynika, że najmniej szczęśliwa czuję się gdy mam go zbyt wiele. Nie ma wtedy ram czasowych, bo i tak nigdzie mi się nie śpieszy i … wpadam w pułapkę. Niestety jestem teraz na etapie walki na tym właśnie polu, ponieważ przez moje ciążowe L4 siedzę w domu już od stycznia. Mąż w pracy, rodzina w swoich zajęciach (praca, szkoła) ,a ja, sama w domu  z wieloma ograniczeniami ;) Tego zrobić nie mogę, tam pójść za daleko (Żeby nie było! Ja tu nie narzekam! No dobra. Może troszkę). Początki mojej ciąży były ciężkie i zmieniły moje wyobrażenie o ciąży spędzanej na aktywności fizycznej, pracy zawodowej z brzuszkiem i bezkarnym jedzeniu lodów z opakowania na śniadanie. Pewne ograniczenia, które musiałam przez to na siebie nałożyć (albo same się nałożyły) sprawiły, że miałam masę wolnego czasu. Całe mnóstwo! A obowiązków w zasadzie żadnych, bo i nie mogłam. Na pierwszy rzut oka to wspaniała okazja do spełniania się w tak wielu dziedzinach! Myślałam, że podszkolę angielski, nauczę się wreszcie fotografować i ogólnie rozwinę się na wielu płaszczyznach. I wiesz co Ci powiem? Nadmiar wolnego czasu źle wpływa i na nastawienie, i na realizację jakichkolwiek planów. Bo przecież ciągle mam czas! Tylko do konkretów jakoś czasu nie ma…


No i moje ulubione. Taka moja wisienka na torcie :D



7. Nie myśl zbyt dużo! 


Zbyt duża ilość wolnego czasu (patrz  punkt 6) oznacza często (w moim przypadku praktycznie zawsze) dużo myśli, ale takie całe mnóstwo. I nie, nie są to myśli pozytywne, motywujące i pocieszające. Mózg ustawia się wtedy w tryb szukania problemów. Sprawy, które w normalnym przypadku zostałyby przez Ciebie niezauważone przy spełnieniu wyżej opisanych punktów sprawiają, że po prostu wszystko już wydaje się złe, smutne i nie takie jak powinno. Ileż ja takich nieistniejących problemów sobie wymyśliłam! Serio. Zbyt wiele narzekania, wolnego czasu, przesadna ambicja i wybieganie w przyszłość to u mnie mieszanka wybuchowa. Wszystko staje się problemem, a nawet jak go nie ma – to od czego ma się tyle czasu, wymyśli się ;)



Masz może swoje punkty, które dodałabyś do tej listy?

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia