piątek, 8 lipca 2016

A co jeśli wygaśnie? Część III



Zastanawiałaś się kiedyś czym jest małżeństwo? Tak dla Ciebie. Czy traktujesz to jako związek dwojga ludzi, których łączy kredyt hipoteczny będąc jednocześnie ułatwieniem w życiu, bo łatwiej pchać wózek do przodu we dwoje? A może jest to dla Ciebie coś więcej?

No dobra! Dobrnęłaś do ślubu i masz za sobą ten cudowny czas wspólnego starania się o Wasz związek. Załóżmy, że masz prawo zadecydować o tym jak dalej będzie układało się Twoje małżeństwo. Którą jego wizję wybierzesz? Małżeństwo z I postu czy może Małżeństwo z II postu.

Myślę, że żadna z nas nie wybrałaby dla siebie małżeństwa, które opisałam w pierwszym poście. No więc jak to jest, że jednak cała masa związków właśnie tak wygląda po latach?! Czy myślisz, że kobiety, których rodzina teraz tak funkcjonuje miały tego świadomość te kilkanaście lat wcześniej? Czy nie były przekonane, tak jak Ty teraz, że Wasza miłość zawsze będzie namiętna, nasycona uczuciami i wspólnym wsparciem? Ja tak myślałam! Serio! Ale ostatnio doszło do mnie, że opcji przede mną dwie. To ode mnie zależy jak to będzie wyglądać za te X lat. 

Bądźmy szczere, czasy nie pomagają w budowaniu relacji z ludźmi. Internet, media społecznościowe, standardy pracy po 12h/dobę i całe mnóstwo spraw do ogarnięcia każdego dnia. W piątek ludzie ledwo ciągną te swoje styrane całym tygodniem ciała do domu. Jedyne o czym marzą to weekend i święty spokój. Czy masz w takich momentach ochotę i spontaniczność, by zabrać męża na randkę, przygotować kolację lub iść do kina? Jeśli tak, to Cię podziwiam, bo ja czasem zawalałam. Zresztą widząc zmęczenie na twarzy męża często rezygnuję z moich szalonych planów, bo domyślam się, że jedyne jego marzenie to łóżko. I to raczej upojna noc z poduszką, nie ze mną. Jeśli taki stan rzeczy będzie trwał zbyt długo możesz po prostu przyzwyczaić się do tego nudnego życia. Ba! Ono może Ci nie przeszkadzać. Nie zauważysz tego, że powoli stajecie się sobie bardziej obojętni. A stąd już z górki. I to raczej nie w tą wymarzoną wizję małżeństwa. 

Chcę zmotywować Cię dziś, siebie zresztą też, do tego, żeby metodą małych kroczków, każdego dnia (tak, tak w te ciężkie dni jeszcze bardziej!) starać się zrobić coś tylko dla Was i tylko między Wami. Myślisz, że to trudne? No to przeczytaj pierwszy post jeszcze raz i wyobraź sobie Was na miejscu tego małżeństwa! Czy trzeba wiele, by po latach mieć ze sobą o czym rozmawiać i widzieć w oczach Ukochanego ten sam błysk na nasz widok? 

Związek jest jak roślina, im więcej jej dasz od siebie, tym większa i piękniejsza urośnie. Czy mam jakiś plan? Wiem jedno! Chcę, żeby mój mąż patrzył na mnie tak jak patrzy teraz, by chciał opowiadać mi o każdej sprawie dotyczącej go i by tak jak teraz, wciąż powtarzał mi jak dobrze mu ze mną. Chciałabym całe życie z taką tęsknotą czekać wieczoru, gdy wróci z pracy i zawsze czuć to wyjątkowe uczucie, gdy go przytulam! Nie dam Ci sprawdzonego sposobu – każda musi odkryć swój przepis. Pamiętaj jednak, że odkładaniem na później i wymigiwaniem się zmęczeniem może przejść Wam całe życie. 

Mimo, że nie odkryłam Ameryki, uważam, że w swojej codzienności zapominamy często o takich drobnostkach, które w perspektywie lat mogą zaważyć na jakości naszego związku. A przecież od wieków mówi się, że jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz... 

Zacznij więc tu i teraz! Od dziś! Zamknij już ten Internet i zainwestuj w ten piątkowy wieczór w to co najważniejsze, a często niedoceniane. W Miłość.


Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia