sobota, 28 stycznia 2017

Cała prawda o małżeństwie

Cała prawda o małżeństwie


No dobra. Temat bomba! I to tykająca. Nawet boję się zaczynać ten wywód, bo jest to jak stąpanie po cienkim lodzie. Temat dla ludzi o twardych charakterach. Cała prawda o małżeństwie. No właśnie. Małżeństwo. Najpiękniejsze co może spotkać dwoje ludzi, którzy chcą spędzić ze sobą całe życie. No dobra. Ale kto uprzedzał, że sprawa nie dotyczy ludzi o słabych nerwach? Kto mówił, że przed zastosowaniem należy skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą, bo źle dobrane oczekiwania mogę zagrozić Twojemu życiu lub zdrowiu? A no nikt.  W zasadzie to wykup sobie od razu karnet do psychoterapeuty. Tak w ramach prezentu ślubnego.  To jest takie jajko niespodzianka. I to zupełnie nieprzewidywalna. No bo jak to? On był taki romantyczny, kwiatki Ci przynosił, do kina zapraszał. Nawet raz się szarpnął na bilet do teatru. I już nie ważne, że zasnął na pierwszym akcie. STARAŁ SIĘ!


A po ślubie? Już kiedyś pisałam o tym ("A co jeśli  wygaśnie?" Część 1, część 2 i część 3). Jaka jest cała prawda o małżeństwie? Zamiast kwiatów z łaską robi zakupy, zamiast zabierać Cię na miasto śpi przed telewizorem a romantyczne kolacje to te, które zrobisz sobie sama. Starasz się. Chcesz coś zmienić. I masz wrażenie, że to walka z wiatrakami. Chcąc sprawić mu przyjemność przyrządzasz dania nadające się do Master Chefa a on i tak zadaje pytanie: „A kiedy zrobisz schabowego”? 
A znasz to? Wściekasz się na niego, jesteś rozżalona i rozczarowana tym co nie tak poczynił a ponieważ cały dzień był poza domem dopiero w łóżku masz czas żeby mu wygarnąć. Jeszcze dobrze nie rozwinęłaś listy swoich zażaleń a z poduszki obok dociera do Ciebie… chrapanie! Tak moje Drogie. Mój Małżonek notorycznie zasypia w trakcie kłótni! 


No ale dobra, bądźmy samokrytyczne. Czy my jesteśmy takie idealne? Pierwsza odpowiedź oczywiście jest twierdząca. Ale po głębszym zastanowieniu można zauważyć niewielkie, takie tyci tycie wady, wadziki.
Przed ślubem wiecznie zrobione na bóstwo, makijaż full opcja, mini plus dekolcik. Ukochany lubi sukieneczki? Sukieneczka na każdą randkę. Szpilki? A czy inne buty istnieją?  
Po ślubie rozciągniety dres, niedokończony w biegu makijaż i niedbały kucyk. Zawsze roześmiane, dowcipne i rezolutne po sakramentalnym "tak" przeobrażamy się niczym poczwarka w motyla. Z tą różnicą, że my z motyla w to drugie. Wieczne pretensje, niekończący potok słów zawierający co drugie słowo "miałeś", "nie zrobiłeś", "powinieneś". A no niech mu się tylko, nieszczęśnikowi powinie noga. Wszystkie księgi otwarte, a w nich, (znaczy w tej pamięci absolutnej) zapisane dużymi literami przewinienia z datą i godziną włącznie. Przy każdej okazji wywleczemy wszystkie wpadki, nawet te sprzed 20 lat. Mam wrażenie, że kobieca natura tak głęboko w nas siedzi, że nawet alzheimer nie jest w stanie wymazać z pamięci każdego przewinienia Szanownego Mężusia.

A teraz tak szczerze. Może i jest inaczej, może to nie ten obrazek wyśniony o białym uśmiechu z reklamy przyklejonym do męża i żony, co zawsze radośni, szczęśliwi i wypoczęci. Może są i łzy, i śmiech no i te nieszczęsne kłótnie. Ale to one uczą nas siebie nawzajem. Czy przypadkiem przed ołtarzem nie wzięłaś go takim jaki jest, nawet z tymi ukrytymi wadami i skarpetami poupychanymi po kątach? Czy on mówiąc słowa przysięgi nie wziął Cię z Twoim słowotokiem i wiecznymi pretensjami? Początki małzeństwa to docieranie i poznawanie swoich wad i zalet. Nie martw się, po 20 latach burze przejdą (pojawią się następne), ale spokojnie przyzwyczaisz się ;) Proszę Cię tylko o jedno. Pamiętaj - czas leci a Wy macie jedno życie na miłość!


Podobne wpisy?
- A co jeśli wygaśnie? Część I
- A co jeśli wygaśnie? Część II
- A co jeśli wygaśnie? Część III
- Regularnie sprawiam mężowi słodką rozkosz. Jaką?



Jeśli podobał Ci się mój tekst udostępnij go lub zostaw komentarz, a  będę wiedziała, że moja praca ma sens. Twój gest to ogromna motywacja do dalszego pisania!

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia