środa, 8 lutego 2017

Jak być dobrą matką? Moja teoria

Jak być dobrą matką


Może i zostanę skrytykowana i zmieszana z błotem, że robię to własnemu dziecku, ale nie interesuje mnie, co myślą inni. Ciągle słyszę mnóstwo rad i krytyki. Każą mi nie nosić, nie bujać, nie tulić, nie wozić, bo przyzwyczaję i Bede miała ciężko. Zaraz czy tu chodzi o mnie?

Dobra. Tak, przyznaje się bez bicia. Nie jestem idealną matką. Nie czytam poradników i nie słucham rad z Internetu. Nie podążam za moda i nie stosuję się do trendów. Nie zamierzam zgłębiać BLW ani nie wiem co to rodzicielstwo bliskości. Nie pozwalam dziecku się wypłakiwać i usypiam ją na rękach. Śpiewam i kładę ją spać, kiedy jest zmęczona. Nie trzymam się sztywnych zasad i nie karmie na godzinę. Czasem ją przegrzeją a czasem w nocy zmarznie. Popełniam błędy i pozwalam sobie na nie. Czasem przed snem się wygłupiamy a czasem czytamy książeczkę. Czasami nie wyrobie się ze spacerem albo kąpielą.

Nie jestem idealna.

Może pomyślisz sobie ze kiepska ze mnie matka? Wiesz co? Pewnie do ideału mi brakuje. Tylko czy dziecko potrzebuje ideału? Czy nie chodzi o miłość i przekazywania poczucia bezpieczeństwa? Czy zostawiając płaczące dziecko w łóżeczku na prawdę spełnię jego potrzeby, czy nie swoje?
Chciałam być matką, pragnęłam tego wiec chyba w tym momencie przestało chodzić o mnie i moją wygodę.

Chce każdego dnia dawać mojej córce dużo miłości, ciepła i bezpieczeństwa. I jeśli potrzebuje mojej obecności żeby zasnąć to nie będę potworem i nie zostawię jej samej w imię idei albo czyjejś teorii. Dlaczego o dobru mojego dziecka ma decydować ktoś, kto go nie zna? Czy ktoś może mi dyktować co dla mojego dziecka jest najlepsze? Mogą to być rady osób życzliwych, ale one najczęściej są subiektywne. Dotyczą ich doświadczeń. Każda sytuacja, każdy człowiek i każde dziecko jest inne. To, co sprawdza się u jednych nie będzie miało sensu u innych. Z uwagą wysłuchuję wszystkich rad, ale nie idę za nimi ślepo. Ufam sobie i własnej intuicji. Sama decyduję, co dla Panny N jest najlepsze. Obserwuję swoje dziecko i staram się zrozumieć jego potrzeby. A czy to ktoś nazwie naukowym określeniem czy nie, mało mnie obchodzi. 

Miłość.

Tylko to prowadzi mnie przez tą drogę macierzyństwa.



Jeśli podobał Ci się mój tekst udostępnij go lub zostaw komentarz, a  będę wiedziała, że moja praca ma sens. Twój gest to ogromna motywacja do dalszego pisania!

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia