piątek, 24 marca 2017

Jak osiągnąć zamierzone cele? Błąd, który popełniałam przez lata

Jak osiągnąć zamierzone cele. Błąd, który popełniałam przez lata

Wielkie marzenia i szczegółowe plany ich realizacji. Stosy zapisanych kartek, na których naniesione poszczególne kroki ich realizacji. Tak. Jestem mistrzem planów. Od lat ciągle coś planuję i obmyślam drogę do osiągnięcia kolejnego celu.


Kiedy jednak cofam się pamięcią wstecz, okazuje się, że to właśnie do tych wszystkich planów najbardziej zawsze się przykładałam. Co mam z nich dzisiaj? Czy jestem mistrzem w tańcu towarzyskim, kasuje innych umiejętnością szydełkowania czy może znam się na programowaniu jak nikt inny? Odpowiedź jest prosta. Niestety nie. 

Najczęściej w tych wszystkich planach zapomniałam żeby wziąć się za ich realizacje. Powiedz, co mają wspólnego z sukcesem plany, które na planowaniu mają swój koniec? W głowie możesz być mistrzem, geniuszem tylko gdzie w tym wszystkim rzeczywistość? 

Moim największym problemem jest zapał. Słomiany. Zapalam na coś w momencie i równie szybko gasnę. Zauważyłam, że największą radość sprawia mi obmyślanie, planowanie, no i rzecz jasna cała ta wielka wizja sukcesu, którego zapach czuję od razu. Tylko co z tego, jeśli nigdy nie pokonam nawet pierwszej trudności? Co z tych wielkich planów, marzeń jeśli nie znajdziesz w sobie siły do tego, by przebrnąć przez nieplanowany brak motywacji, zniechęcenia i pojawiające się trudności? Samozaparcie i wytrwałość jest dla mnie wciąż nie odkrytą umiejętnością.


Teraz, gdy siedzę z dzieckiem w domu postanowiłam przestać użalać się nad sobą. Koniec z wymówkami i snuciem planów, które nigdy nie zamienią się w czym. Pora działać! Jak nie teraz to kiedy? Nigdy nie będzie dobrego momentu, by spełnić marzenia i osiągnąć upragnione cele. 
Tak! Postanowiłam się ogarnąć i bez zbędnego gadania wziąć się za robotę. Cel na teraz? Angielski! 

Urlop macierzyński to wspaniały czas dla matki z dzieckiem. Jesteśmy sobie potrzebne nawzajem jak powietrze. Dzięki temu czasowi mogę być z moją małą księżniczką i patrzeć jak rośnie, wspierać jej rozwój i być przy niej, tak po prostu.
Chciałabym jednak ten czas wykorzystać również dla siebie i swojego rozwoju! Każda drzemka małej to czas dla mnie. Kawa plus angielski i do przodu. Tym razem musi się udać! Wciąż próbuje wielu metod nauki i szukam ulubionej, choć na jednej nie warto się skupiać. Urozmaicenie to klucz to walki z nudą i zniechęceniem. 
W osobnym poście postatam się opisać moje sposoby na naukę języka. Jak wiadomo, bez języka nie ma dziś dobrej pracy. Dlatego mamuśka nie może wypaść z językowego obiegu!


W każdym momencie jest dobry czas, by zmienić coś na lepsze. Jak tylko odkryjesz swoje błędy,  poprawiaj je i staraj się doskonalić. Czy mi sie uda? Na razie nie tracę energii i czasu na niepotrzebne rozmyślanie i plany. Napewno jestem jeden krok bliżej celu, bo zaczęłam, no i co ważne bardzo podoba mi się to, że każego dnia uczę się czegoś nowego, przypominam sobie to co wyleciało już z głowy. Dzięki postawionym celom mam zapał, jestem bardziej zorganizowana i o dziwo, mam więcej siły! Nie skupiam się jednak na samym planowaniu tylko płynę z prądem i po prostu robię.

Pamiętaj, że zawsze trzeba mieć coś, w czym będziesz się spełniać, co stanie się Twoją pasją i czymś, co będzie dawać Ci pozytywnego kopa. Nie planuj tylko zbyt wiele - to może okazać się zgubne!



Jeśli podobał Ci się mój tekst udostępnij go lub zostaw komentarz, a  będę wiedziała, że moja praca ma sens. Twój gest to ogromna motywacja do dalszego pisania!

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia